Chcesz poznać jego dane, to zajrzyj w swój dowód ;) Diabetyku, jesteś dla siebie najlepszym lekarzem!
"Zachorowałem, poszedłem do lekarza, przepisał mi trzy fiolki w trzech kolorach, już jest spoko i się lenie na L4" - powiedzmy to sobie szczerze: takiej kwestii w scenariuszu dla Ciebie nie przewidziano :P Od diabetologa nie dostaniesz gotowej instrukcji i algorytmu postępowania w chorobie. Na szkoleniu nauczą Cię jak obliczać dawki, jak i gdzie się kłuć, kiedy mierzyć glikemię. Po czym klepną w zadek na zapęd i z rękoma pełnymi materiałów dydaktycznych oraz tablicami WW w zębach, wypuszczą w samotny dyskurs z własnym organizmem. Wracasz do domu i z pedantyczną skrupulatnością przestrzegasz diety, pór pomiarów, wyliczasz dawki, omijając jednocześnie szerokim łukiem wszystko to, co mieści się w szufladce: "Nie wiem jak?!". Seks, wypad na rower, obiad na mieście, impreza, skakanie na koncercie - kurna no, gdzie tu znaleźć tablice z zależnością pozycji na pieska i ilości pchnięć od ilości jednostek, o którą należy zmniejszyć dawkę, albo kto odpowie na pytanie, o ile mg% zbija cukier 10 wymachów zadem na parkiecie? Tysiąc pytań, a znikąd odpowiedzi. A przecież jesteś młody i chcesz korzystać z życia i żadna cukrzyca Ci w tym nie przeszkodzi, right? ;) W dodatku Twój dyskurs z organizmem przypomina sytuację w stylu: "Gadał dziad do obrazu". Ty swoje, organizm swoje. A wiesz dlaczego? Bo to nie dialog, tylko monolog. Twój organizm Cię nie słucha, bo Ty go nie słuchasz ;)
Aby zgodnie żyć z cukrzycą, musisz uważnie obserwować reakcje swojego ciała i wyciągać z tego wnioski (najlepiej w formie pisemnej). Traktuj swój organizm jako jedyny w swoim rodzaju, przebieg choroby jest niezwykle osobniczy. Na poziom glikemii ma wpływ nie tylko, to co spożywasz, ale też pora dnia, emocje (np. stres podnosi cukier), czas i intensywność wysiłku fizycznego, miesiączka (ja mam np. zawsze podwyższoną glikemię w tym czasie)i wiele innych czynników. Wypracuj własny, indywidualny "Algorytm Słodziaka" i miej na uwadze fakt, że będziesz musiał go dostosowywać w czasie - cukrzyca zmienia się razem z Tobą ;)
Poniżej część z tego (part 1), co już zdążyłam zaobserwować. Pamiętaj jednak: mój organizm, to nie Twój - nie wszystko musi się sprawdzić w Twoim przypadku.
- gdy mieszam za sobą węglowodany proste ze złożonymi, posiłek typu: obiad+deser, mam później wysoki cukier (nawet, jeśli bardzo dokładnie obliczę dawkę na cały posiłek); słodycze i wszystkie inne produkty z wysokim IG najlepiej zjeść osobno, np. na II śniadanie lub podwieczorek
- czasem zdarza się, że wychodzi ze mnie mały żarłok i zjedzony posiłek mi nie wystarcza, miałabym ochotę na coś więcej. Do tej pory po prostu obliczałam dawkę, dostrzykiwałam insulinę i pożerałam, wielce się później dziwiąc skąd cukier 200mg%, skoro tak pięknie wszystko wyliczyłam. Teraz już wiem, że przed decyzją o dojedzeniu do posiłku trzeba koniecznie zmierzyć glikemię. Jeśli np. zjesz trzy kanapki i po półgodzinie masz ochotę jeszcze na jogurt, to cukier wyjściowy możesz mieć 120/130mg% i jogurt (ok. 3WW) podniesie Ci go jeszcze o dodatkowe 120mg%, nawet jeśli podasz pod niego insulinę!
- nigdy nie zaczynam posiłku przy glikemii powyżej 90mg%. Jeśli cukier jest wyższy, podaję insulinę i czekam aż spadnie. Dopiero wtedy jem, a dwie godziny później cieszę się idealnym cukrem po-posiłkowym.
- nie planuję wysiłku fizycznego na określoną godzinę, np. obiad zjem o 15, podając połowę dawki, bo o 15:30 idę na spacer. Z doświadczenia wiem, że różnie to z planami bywa i czasem wychodzi się później, niż się chciało - efekt: wysoki cukier, który nie został zbity. Jem obiad, podając dokładnie wyliczoną dawkę, przed spacerem mierzę cukier i jak jest niższy niż 130mg% (a spacer ma być długi), to dojadam 2 kromki chleba i wychodzę.
- idealna glikemia przed seksem: 140-160mg% (no chyba, że zamierzasz leżeć jak kłoda i napawać się widokiem sufitu :D)
- obliczając dawkę, zawsze wliczam w nią tłuszcz (podbija glikemię). Mój przelicznik, to 15 g tłuszczu=dodatkowo 1 jednostka. Jednak generalnie staram się nie dodawać tłuszczu do potraw, nie jem parówek (które mają go sporo) i wystrzegam się tłustych serów oraz sosów.
- uważaj przy podawaniu insuliny, by nie trafić w naczynko (nie wkłuwaj się zbyt głęboko) - wraz z krwią wyleci część insuliny i może Cię potem zaskoczyć wysoki cukier
- obserwuj swoją przemianę materii - mi wystarczy trochę poruszać się po mieszkaniu, by cukier poleciał w dół