Tak, dzisiaj będziemy się perwersyjnie umartwiać, hie hie ;] Ruszam diabetyczny temat tabu ;] Jest to zarazem masochistyczny akt, wywołujący natychmiastowy odruch Pawłowa, którego źródło bije w niedawnym przejawie sadyzmu. Krótko mówiąc: mój M. miał kilka dni temu imieniny, podczas których, w sposób namiętny i okrutny, obżarł się na moich oczach, po kolei: tartą z truskawkami, czekoladowym ptasim mleczkiem, lodami koktajlowymi, poprawiając w finale miętową czekoladą nadziewaną Wedel (co było szczytem chamstwa, gdyż jest to moja ulubiona czekolada!). Do dzisiaj obmyślam wyrafinowany akt zemsty w postaci powieszenia go na słupie za paznokcie od stóp...
Przed zachorowaniem uwielbiałam beztrosko marnotrawić czas na błądzenie wśród regałów, w poszukiwaniu nowych słodkich różności. Do domu wracałam z pełną siatą, po czym włączałam jakiś miły film i oddawałam się słodkiej uczcie.To był niezawodny sposób na chandrę. Po takim rytuale wszystkie czarne myśli w tajemniczy sposób ulatywały w niebyt, robiąc miejsce całej masie endorfin. Niestety, nagle wszystko się skończyło, przyszła cukrzyca, a wraz z nią ograniczenia, zakazy, przestrogi...
Na początku choroby, przerażona konsekwencjami, trzymałam się, co prawda, w swym postanowieniu wcale nieźle. Strach powstrzymywał mnie skutecznie od sięgnięcia po pyszności. Jednak od kiedy wykombinowałam, że i po słodkim można mieć ładne cukry, coraz częściej sobie folguję. Mimo to staram się w tym wszystkim zachować rozsądek:
przede wszystkim stawiam na format mini(słodycze w opakowaniach o małej gramaturze). Z dwóch powodów: po pierwsze - jak wiadomo cukier prosty szybko podnosi glikemię, więc słodycze zawierające niewielką ilość WW nie spowodują gwałtownego podniesienia się cukru do wartości niepożądanych, po drugie - mniejszą paczuszkę można zjeść w całości. Przy dużej paczce odczuwałam często irytujące ograniczenie, że mogę zjeść tylko 1-2 ciastka, a reszta jest już dla mnie zabroniona.
- kupuję chleb Schulstada z ananasem (1,19 WW/kromkę), śliwką (1,21 WW/kromkę) lub musli i owocami (1,19 WW/kromkę)
- dbam, by w lodówce zawsze były jogurty i serki homogenizowane - jak chwyci słodyczowy głód, zamiast batonika zjem coś zdrowszego (polecam Jogobellę - ma stosunkowo niewiele WW i ogromny wybór pysznych smaków)
- staram się zastąpić sztuczne słodycze naturalnym źródłem fruktozy, zwłaszcza teraz, gdy zaczyna się owocowa orgia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz