Ogarnij to człowieku na logikę. Tak, Ty, co codziennie bluźnisz przeciwko życiu. Masz jedno Teraz i z premedytacją je marnujesz. No i co z tego, że jesteś chory i że to nie jest taka tam sobie anginka czy inna grypka? Nakłuwasz swoje ciało, łykasz piksy, tracisz czas na badania, wizyty u lekarza, godzisz się na zasady i wyrzeczenia, i do tego jeszcze nieźle bulisz. Hello? Mało ta choroba zajmuje miejsca w Twoim życiu?!
No najwidoczniej mało, bo z premedytacją poszerzasz jej lokum. Zapraszasz do swoich myśli, pozwalasz sycić lęki i stresy, wpływać na nastrój i dzień. Z tego wniosek, że Twój organizm cierpi za mało i trzeba go jeszcze dobić.
No tak, ale przecież powikłania i nigdy nie wiadomo, co będzie za rok, dwa, dziesięć. Serio? A wiesz ile jest chorób na świecie, wiesz, że w każdym momencie jakaś Twoja komórka może zapaść na chorobę, której nikt jeszcze nie odkrył i ty będziesz tym pierwszym "szczęśliwcem"? Wiesz, że możesz przez przypadkiem dostać młotkiem w łeb, albo na pasach przejedzie Cię tir? I co, myślisz, że jak zaczniesz obawiać się tych sytuacji, to one Cię nie dotkną? Hm, głośniej, bo nie dosłyszałam...
Tyle niebezpiecznych sytuacji czyha za rogiem, a jednak wychodzisz z domu. W każdej chwili może przejechać Cię tir, a mimo to przechodzisz przez pasy, nie myśląc wcale o tym, jakie to ryzykowne. Zanim jednak na nie wejdziesz, rozglądasz się w prawo, w lewo i jeszcze raz w prawo.
Wielka szkoda, ale niestety szklanej kuli nie masz. Przyszłości nie przewidzisz, choćbyś nie wiadomo, jak się starał. To co ma być i tak się stanie. Jedyne, co możesz zrobić to, podobnie jak przy przechodzeniu przez pasy, starać się ograniczyć ryzyko, przestrzegając zasad.
Raz na zawsze porzuć więc myślenie o Potem na rzecz działania w Teraz. Zajmij się tym, na co możesz wpłynąć, a skończ z tym, co bezcelowe. Szkoda czasu, nerwów, wszystkiego - szkoda życia! Przecież ono ma znacznie więcej do zaoferowania niż taki mało istotny wycinek jak Twoja choroba.
Szanuj swoje ciało, dbaj o to, czego mu dostarczasz i jak je traktujesz. I przestań karmić paranoję, bo działasz wyłącznie przeciwko samemu sobie. Nie pogarszaj stanu swojego organizmu niepotrzebnym stresem i lękiem. Uwierz mi - do tej pory nie zanotowano przypadków cudownych ozdrowień przez zamartwianie się.
Ok - zrozumiałam przesłanie. A teraz Ty ogarnij to na logikę ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz