Dbanie o ciało w cukrzycy jest konieczne, ale wcale nie jest łatwe. W końcu codziennie naruszamy znacznie jego powierzchnię. Wbijanie igieł, czy nakłuwanie opuszek nie jest dla skóry obojętne. Czytałam, że ludzie z wieloletnią chorobą skarżą się często na tzw. zrosty i podskórne zgrubienia, wynikające z dokonywania iniekcji przez dłuższy czas w to samo miejsce. Taki sposób postępowania jest szczególnie niebezpieczny z uwagi na zmniejszoną wchłanialności insuliny w stwardniałą skórę, w miejscach przerostów.
Ok, wszystko fajnie, ale powierzchnia skóry (niezależnie, czy do iniekcji wybierzemy brzuch, uda, pośladki, czy ramiona) jest ograniczona. Wkurza mnie to, że wszędzie krzyczą, żeby nakłuwać jedno miejsce nie częściej niż raz w miesiącu. Teoria teorią, ale w praktyce jest to niedorzeczne. U mnie bardzo rzadko pojawia się widoczny znak, że dane miejsce było kute, czasem wyskoczy jakiś delikatny siniaczek (polecam rewelacyjną maść Arcalen, siniaki bardzo szybko znikają), czy strupek, jak trafię w naczynko. Ale generalnie umiem powiedzieć tylko w którą stronę brzucha/w które udo robiłam zastrzyk, bo staram się to robić naprzemiennie, ale żeby wskazać który konkretnie milimetr ciała to był?! No halo! Poza tym mimo woli wybieram miejsca mniej bolesne. Przeważnie wkłuwam się powoli, stopniowo i jak boli, to najpierw zmieniam kąt wkłucia (niby dorosły człowiek powinien podawać prostopadle do powierzchni skóry, a dziecko pod kątem, ale mnie to cholernie boli; muszę robić fałd skórny, bo inaczej nie miałabym się w co wbić), a jak to nie pomaga, to próbuje w inne miejsce, aż znajdę takie, w które igiełka wchodzi jak w masło :)
W szpitalu dostałam takie specjalne półkole z otworami, które przykłada się do brzucha i to ma niby pomóc. Przecież za każdym razem będziemy to przykładać inaczej. No chyba, że sobie przykleimy Kropelką na stałe, albo wymalujemy wodoodpornym markerem :D Generalnie zastrzyki kiepsko mi wychodzą, w brzuch (Humalog), to jeszcze jak cię mogę, ale w udo (Lantus) - istna masakra. Podawanie bazy jest najgorszym momentem w ciągu dnia, czasem zdarza się, że podświadomie opóźniam ten moment. Boli jak kurwa mać! Nieraz mam wątpliwości, czy czasem nie szprycnęłam się w mięsień, ale cukry rano idealne, czyli wchłania się prawidłowo (wstrzyknięcie w mięsień powoduje zbyt szybkie wchłonięcie się insuliny). Chociaż możliwe też, że wkłuwam się za płytko - podobno jedynie głęboko podskórny zastrzyk nie boli. Inny problem jest z pomiarem glikemii. Weź spróbuj nakłuć się tak, żebyś nie musiał kropli krwi wyciskać ( a wszedzie piszą, że wyciskanie kropli na siłę, fałszuje pomiar). No, niewykonalne. Nie wiem jak innym, ale mi farba jak z kranu nie leci :] Oto co udało mi się do tej pory wypracować, żeby ulżyć jakoś tej "pokłutej" codzienności ;)
- odpowiednie igły do wstrzykiwaczy - igły wybieramy względem dwóch parametrów: długości i grubości.
Standardowo igły do penów mają trzy długości: 6mm (wskazane dla dzieci i osób bardzo szczupłych), 8mm (dla przeciętnej sylwetki) i 12mm (wskazane dla osób otyłych oraz dla tych, którzy pobierają duże ilości insuliny); refundowane są "ósemki", "szóstki" są odpłatne i bardzo często w ogóle nie dostępne w aptece, a odnośnie "dwunastek" nie mam wiedzy w tym zakresie; przy zakupie insuliny/penów dostaniemy od kilku sztuk do jednego opakowania "ósemek", w zależności od humoru farmaceuty; mówi się, że igły są uniwersalne i pasują do każdego pena. Okazuje się, że to nie do końca prawda. Przy zakupie insuliny dostałam opakowanie "ósemek" mylife Penfine z systemem click&go - igłę się nakłada, a nie przykręca. Niestety są za luźne dla obu moich penów (Kwikpen, Solostar), po nałożeniu igła przeskakuje. Co ciekawe oba peny znajdują się w specyfikacji na stronie Ipsomedu...Firma oferuje igły o długości: 6mm, 8mm, 12mm, a także 10mm. Do Kwikpen i Solostar świetnie nadają się natomiast igły firmy Novo Nordisk (6 i 8 mm). Ja używam "szóstek" ze względu na szczupłą budowę ciała, "ósemki" mnie bolą. Ostatnio wyczaiłam firmę Becton Dickinson, która produkuje igły o długości 8mm, w rozmiarze niestandardowym 12,7mm oraz uwaga - 5 mm! Ze specyfikacji wynika, że są przeznaczone do moich penów. W Polsce znalazłam je tylko na stronie dlapacjenta.pl, choć trochę pod inną nazwą.
Określa ją ta tajemnicza cyfra i literka G (z ang. gauge - grubość, szerokość); oznaczenia grubości igieł do penów różnią się w zależności od firmy: Novo Nordisk - 28G(0,30mm), 30G(0,25mm), Ypsomed - 31G(0,25mm), 29G(0,33mm), Becton Dickinson -29G(0,30mm), 31G(0,25mm); im wyższa liczba, tym cieńsza igła i niestety im cieńsza igła, tym dłuższa...
- masaże - masowanie miejsca wkłucia bezpośrednio przed lub po iniekcji jest niewskazane, bo ocieplanie miejsca iniekcji powoduje szybsze wchłanianie się insuliny. Z drugiej strony regularne masowanie np brzucha na koniec dnia, gdy jesteśmy już po ostatnim zastrzyku, zapobiega powstawaniu zrostów i zgrubień. Aby nie naciągnąć skóry róbmy to z użyciem balsamu
- zmiana igieł i lancetów - ściemniać nie będę, że się stosuje do zaleceń i zmieniam co każdy pomiar/iniekcję :D To pobożne życzenia producentów, którzy chyba nie zdają sobie sprawy jak ciężko zorganizować niezbędne nam akcesoria. Ale nie przesadzam też w drugą stronę - igłę do Kwikpena zmieniam codziennie (czyli po 6 iniekcjach), igłę do Solostara - co drugi dzień (czyli po 2 iniekcjach), a lancet jak się stępi (średnio co tydzień).
- maść na pokłute palce - na początku miałam spuchnięte opuszki jak balony, całe w czarnych kropkach i jeszcze złaziła z nich skóra. Nie mówiąc już o tym, że z trudem mogłam wykorzystywać ich moc chwytną :D W końcu wyczaiłam rewelacyjną maść na te problemy - Solocoseryl. Smaruje po ostatnim pomiarze, przed snem. Nawet jeśli w ciągu dnia palce są srogo zmaltretowane, rano wszystkie ślady znikają. Maść przyśpiesza ziarninowanie i naskórkowanie, przez noc skóra bardzo ładnie się odnawia, "dziurki" zabliźniają się, znikają sińce i opuchlizna. Bardzo polecam! Staram się zmieniać dłoń, w pn - prawa, we wt - lewa itd, tak żeby palce miały czas odpocząć od kłucia.
Nie wiem, czy to może być dobre rozwiązanie dla Ciebie, ale przez i-port można podawać oba rodzaje insuliny (tzn. bazę i bolus) w 1 miejsce - po uprzedniej konsultacji z lekarzem (!), trzeba jedynie zrobić minimum 1 godzinę przerwy między zastrzykami.
OdpowiedzUsuńi-port wkłuwa się raz, może pozostać w ciele do 72 godzin - przez cały ten czas insulinę podaje się bez dodatkowego nakłuwania ciała:
http://www.mondaymedical.pl/
Firma chętnie przesyła darmowe próbki, można wypróbować i zobaczyć, czy i w jakim stopniu poprawia to komfort terapii.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w zmaganiach z cukrzycą!
Dziękuję. Propozycja na pewno byłaby interesująca, gdyby nie fakt pozostawienia na długie godziny ciała obcego w ciele własnym ;)Z tego samego względu odrzucam też pompę i pozostaje wierna penom.
OdpowiedzUsuń- polecam ksiązę diabetyczne rewolucja younga - premiera 2013 listopoad w Polsce wystarczy zmienic jedzenie -
OdpowiedzUsuń